Od kilku lat jestem zapisana na listę InternetPR – obserwowałam merytoryczne dyskusje, polityczne (z reguły prowadzące szybko do nieprzyjemnych kłótni), widziałam spamy, osoby nie umiejące wyłączyć autorespondera, dzięki czemu w aktywnych dniach czasem i po 20 razy „informowały” listę, że są nieobecne…
Większość wątków to dyskusje 5-6 postowe. Czasem więcej, jeśli ktoś pyta o godnego polecenia grafika, czasem mniej, gdy o nietypową usługę.
Tymczasem dwa dni temu pojawił się temat, w którym już widnieje 21 postów + dwa posty „poboczne” (o innym temacie wiadomości, ale w tej samej kwestii). Tym tematem jest… „łańcuszek Ericssona”! Mail, który mnie samą, jeszcze w starej wersji „dopadł” gdzieś na początku studiów – wówczas jeszcze jako „łańcuszek Nokii” (najwyraźniej komuś później bardziej spodobał się nieistniejący już Ericsson). Analiza co na to Giodo, a biedna pani Anna S. (takoż nie istniejąca), a modele już nieaktualne… A równocześnie głosy, że jak to tak, że ktoś to przesyła dalej, że nie wycina adresów. Wreszcie, jak to możliwe, że ktoś się nabiera. A mnie zastanawia jakim cudem grupa dorosłych ludzi, teoretycznie tkwiących nie od dziś w Internecie, którzy niejeden łańcuszek widzieli, są tak zaabsorbowani tematem fake’a, którego celem jest zebranie możliwie dużej ilości aktywnych adresów pocztowych, które można byłoby pospamować…
